,

Partner spłacał twoje mieszkanie – czy musisz oddać pieniądze po rozstaniu?

„Mieszkanie było moje, więc nic mu się nie należy.” To jeden z najczęstszych i najdroższych błędów po rozstaniu.

Fakt, że nieruchomość formalnie należy tylko do jednej osoby, nie oznacza jeszcze, że druga strona nie ma żadnych roszczeń. Wręcz przeciwnie. Bardzo często po kilku latach związku okazuje się, że partner finansował:

  • raty kredytu
  • remont
  • wykończenie mieszkania
  • wyposażenie
  • podatki i opłaty
  • bieżące utrzymanie nieruchomości

a po rozstaniu słyszy: „ale przecież mieszkanie nie było twoje, nie musiałeś. Teraz za późno, nic ci się nie należy”.

Najczęstszy scenariusz

Ona miała mieszkanie jeszcze przed związkiem. Dostała je od rodziców albo odziedziczyła po rodzinie. Formalnie jest to jej majątek osobisty. Potem pojawia się partner, z którym razem zamieszkuje. Zaczynają planować przyszłość. Partner dokłada się do:

  • kredytu hipotecznego
  • remontów
  • wykończenia
  • wyposażenia
  • codziennych kosztów życia

Często przez wiele lat. Bez umowy, bez rozliczeń i bez żadnego zabezpieczenia, bo przecież mieli być razem „na zawsze”. A potem przychodzi rozstanie i pojawia się pytanie: czy można odzyskać te pieniądze?

Tak. Ale nie zawsze i nie tak łatwo, jak ludziom się wydaje.

Samo mieszkanie a nakłady na mieszkanie – to nie to samo

Własność mieszkania to jedno. Pieniądze zainwestowane w to mieszkanie to drugie. Jeżeli lokal był majątkiem osobistym jednej strony, to druga osoba nie staje się automatycznie współwłaścicielem tylko dlatego, że płaciła. Ale może mieć roszczenie o zwrot nakładów.

Co można odzyskać?

Najczęściej:

  • raty kredytu spłacane przez partnera
  • wkład własny wniesiony do zakupu
  • koszt generalnego remontu
  • wykończenie lokalu
  • zakup stałej zabudowy
  • finansowanie podnoszące wartość nieruchomości

Nie chodzi o: zakup poduszek, zasłon i ekspresu do kawy. Chodzi o realne zwiększenie wartości majątku drugiej strony.

Największy problem: brak dowodów

Tutaj jest największy problem. Jeżeli przez lata wszystko było robione:

  • gotówką
  • „na słowo”
  • z jednego wspólnego konta
  • bez opisu przelewów
  • bez ustaleń, kto za co płaci,

to po rozstaniu nagle każdy pamięta te fakty inaczej. A sąd nie rozlicza wspomnień, tylko dowody.

Co naprawdę ma znaczenie

  • przelewy bankowe
  • historia rachunków
  • umowy kredytowe
  • faktury za remont
  • wiadomości
  • ustalenia między stronami
  • świadkowie
  • realny wzrost wartości nieruchomości

Nie wystarczy powiedzieć: „przecież dokładaliśmy się razem”. To za mało.

Małżeństwo i związek nieformalny to nie to samo

W małżeństwie wchodzą przepisy o wspólności majątkowej i rozliczeniach z art. 45 k.r.o.

W konkubinacie jest trudniej, bo tam nie ma automatycznej wspólności. Trzeba budować roszczenia inaczej: najczęściej na podstawie nakładów lub bezpodstawnego wzbogacenia.

Najdroższe zdanie po rozstaniu: „nie martw się, przecież jesteśmy rodziną”

To zdanie kosztuje ludzi setki tysięcy złotych. Bo gdy relacja się kończy, zostają nie deklaracje, tylko dokumenty.

Adwokat Maja Gidian

Mój komentarz

Największy błąd? Zakładanie, że prawnik „załatwi sprawę”, nawet jeśli nie ma żadnych dowodów. Nie załatwi. Prawnik nie zrobi cudów bez dobrego materiału dowodowego

Jeżeli przez lata finansowałeś cudzy majątek, ale nie masz: przelewów, faktur, historii rachunków, wiadomości, dokumentów potwierdzających ustalenia, to proces sądowy zaczyna się robić bardzo niebezpieczny.

Wtedy często rozsądniejsza od wojny sądowej jest dobra negocjacja. Bo jeżeli po drugiej stronie stoi mało bystry pełnomocnik, można to dobrze rozegrać i ugodowo wyjść z sytuacji. Ale jeżeli trafisz na prawnika, który naprawdę wie, co robi — każdy dokument będzie sprawdzony, każda wersja zweryfikowana, każde twierdzenie podważone. Dlatego tak ważne jest, żeby zadbać o dokumenty od początku — bez względu na to, jak bardzo się kochacie.

— Maja Gidian, adwokat

Pierwszy krok

Umów niezobowiązującą konsultację

Opisz swoją sprawę — odpowiemy w ciągu 24 godzin i wskażemy możliwe kroki.