,

Rodzice dali nam 200 tysięcy na mieszkanie. Teraz się rozwodzimy. Czy mogę odzyskać te pieniądze?

To jedno z najczęstszych pytań w sprawach o podział majątku. I jedna z najdroższych pomyłek. Bo większość ludzi jest przekonana, że skoro pieniądze pochodziły od rodziców jednej strony, to oczywiste jest, że po rozwodzie wracają właśnie do tego małżonka.

Nie. Tak nie jest.

Dla sądu to wcale nie jest takie oczywiste. I właśnie tutaj zaczynają się bardzo duże problemy.

Typowy scenariusz:

Rodzice pomagają młodemu małżeństwu:

  • dają pieniądze na wkład własny
  • pomagają przy zakupie mieszkania
  • finansują remont
  • przekazują środki „na start” po ślubie
  • spłacają część kredytu

Najczęściej wygląda to tak:

  • gotówka wręczona „do ręki”

albo

  • przelew na wspólne konto małżonków

Bez umowy. Bez dokładnego opisu. Bo przecież „to rodzina”. A potem przychodzi rozwód. I nagle pojawia się pytanie: komu właściwie była dana ta darowizna? Nie: kto dał pieniądze, ale komu je formalnie darowano. To są dwie różne rzeczy. Bo jeżeli rodzice męża przekazali pieniądze tylko synowi, to mogą one stanowić jego majątek osobisty. Ale jeżeli darowizna została dokonana na rzecz obojga małżonków, to  wchodzi do majątku wspólnego. I wtedy przy podziale majątku sytuacja wygląda już zupełnie inaczej.

I nie ma znaczenia, że „przecież wszyscy wiedzieli”, że „mama dała te pieniądze córce”. Sąd nie rozlicza tego, co „wszyscy wiedzieli”, tylko dowody. Jeżeli nie ma:

  • umowy darowizny
  • potwierdzenia przelewu
  • jasnego wskazania odbiorcy
  • zapisu w akcie notarialnym

to zaczyna się bardzo trudna walka procesowa.

I wtedy nagle okazuje się, że pamięć rodzinna nie jest dowodem. Rodzice jako świadkowie? Tak, ale to za mało. Sądy bywają tutaj bardzo sceptyczne. I słusznie. Bo dla sądu oczywiste jest, że po kilku latach i w trakcie rozwodu rodzice często chcą po prostu pomóc swojemu dziecku wygrać sprawę.

Dlatego same zeznania świadków często nie wystarczą. Potrzebne są dokumenty.

A jeśli nic nie zostało zapisane?

Wtedy sprawa robi się trudniejsza, ale nie zawsze przegrana. Trzeba analizować historię przelewów, źródło pieniędzy, moment przekazania środków, sposób ich wykorzystania, zeznania stron i świadków, dokumenty związane z zakupem nieruchomości, rzeczywisty zamiar darczyńców.

To już nie jest prosta sprawa, tylko strategia procesowa. I właśnie tutaj najczęściej wygrywa nie ten, kto ma rację, tylko ten, kto potrafi ją udowodnić.

Adwokat Maja Gidian

Mój komentarz

Najdroższy błąd w takich sprawach?

„Nie podpisywaliśmy żadnych papierów, bo pieniądze dawali nam rodzice.”

Właśnie dlatego powinno się podpisywać papiery. Nie dlatego, że nie ma zaufania, tylko dlatego, że życie jest dłuższe niż dobre intencje. Darowizna od rodziców bardzo często decyduje później o setkach tysięcy złotych przy podziale majątku, a jeden brakujący dokument potrafi kosztować więcej niż cały ślub.

— Maja Gidian, adwokat

Pierwszy krok

Umów niezobowiązującą konsultację

Opisz swoją sprawę — odpowiemy w ciągu 24 godzin i wskażemy możliwe kroki.